Triada głowa-płuca-serce znowu zadziałała
Lepiej późno niż wcale, czyli sporo spóźniona relacja z Orzesza. Długo się zastanawiałam, czy jest sens się rozpisywać na temat startu w ogórze sprzed dwóch tygodni, ale to jednak debiut nad debiutami. Pierwszy mój start w zawodach kolarskich w ogóle, pierwszy start po ponad dwuletniej przerwie kontuzyjno-depresyjno-ogólnokryzysowej. No a poza tym to co ja poradzę, … Czytaj dalej