Teksańska masakra wiertłem dentystycznym

Z wizyt u dentystów mam same najgorsze wspomnienia. Pierwsze traumatyczne przeżycie związane z obcowaniem ze stomatologiem mam sprzed wielu lat, gdy byłam mniej więcej ośmiolatką. Najpierw leczenie kanałowe, okupione wielkim bólem, a potem wyrywanie tego nieszczęsnego zęba. Niewiele z tych dni pamiętam, jedynie to że bolało, że ryło miałam spuchnięte jak księżyc w pełni i … Czytaj dalej

myślodsiewnia

Tymczasowo uszkodziła mi się zdolność sprawnego wiązania kolejnych akapitów, więc dzisiaj tylko garść luźnych myśli. * Kartę egzaminacyjną odzyskałam, czwarty rok rozliczyłam. Pół godziny czekałam w kolejce do dziekanatu, a tam dałam wyraz swojej wiecznej sierotowatości. Wiedziałam, że jeśli pani w dziekanacie nie będzie się wyjątkowo spieszyć, odeśle mnie do biblioteki po stempelek rozliczeniowy. Weszłam … Czytaj dalej

człowiek-zguba i formalnościofob

W ostatnim tygodniu udało mi się zgubić – we własnym domu, zaznaczmy! – następujące przedmioty: – psią piłkę, którą zabieram na treningi, – spodnie, – jeszcze inne spodnie, – kostium kąpielowy, – czapkę z daszkiem, – mostek rowerowy, – siodełko od szosówki, – statyw do kamery, – jeden z sandałów, – kartę do bankomatu oraz … Czytaj dalej

idzie nowe, stare, ładne!

Dzisiaj będzie mało treści, a dużo obrazków. Z dedykacją dla takich jak niewdzięcznik Wojtek, który dzisiaj rano przyznał się, że nie czyta moich wpisów, jeśli są za długie. Wyobrażacie sobie?! I jeszcze liczył na to, że docenię jego szczerość. A figa! Nic tylko ogłosić, że szukam chłopaka!!! No ale nie o tym miało być.. Zawsze … Czytaj dalej

krucha dola chomicza

Ostrzegam: to będzie opowieść, przy której można się potężnie obsmarkać, opluć monitor herbatą i nabawić się zakwasów w mięśniach brzucha. Zapewniam jednak, że ma także drugie, zupełnie inne dno, pełne szczerej rozpaczy i prawdziwego dramatu. Zapraszam na historię o dziecięcej wrażliwości. Od najmłodszych lat byłam nieprzeciętnie zafiksowana na posiadanie zwierzaków. Wszyscy moi rówieśnicy mieli jakiegoś … Czytaj dalej

o dwa koła za dużo, o 15 biegów za mało

Jak zwykle muszę zacząć od dygresji. Przepraszam. Nie przewijajcie lepiej tego wpisu do samego końca, bo od razu odechce Wam się czytać. Mimo wszystko zachęcam. Szybko Wam pójdzie. Zaczynamy. Dzień przed wyjazdem z Grzybna plan treningu z zakładką popsuł mi samochód, utopiony w Jeziorze Białym. Zamiast biegu z pływaniem miałam sam bieg, a nad jeziorem … Czytaj dalej

Malwina Skutkiewicz, lat 8 – kwitnący kwiat polskiej poezji

Jeszcze nie tak dawno temu audytorium na moim blogu zamykało się w gronie krewnych i znajomych królika. Patrząc na statystyki odwiedzin mojego bloga coraz bardziej czuję się tak, jakbym pisząc, wychodziła na scenę pełną ludzi. Ale stała do nich tyłem. Nie widziała, nie słyszała i nie wiedziała, co sobie myślą; była jedynie świadoma ich obecności. … Czytaj dalej

zostało pięć godzin

Drugi dzień- mam nadzieję, że ostatni- zamulania. Jednak gnębi mnie jakiś przezięb. Udało mi się rano pójść na dłuższy spacer z psami, wypływać je w jeziorze i zmęczyć piłką, ale krzyczenie do borderów znajdujących się kilkanaście metrów przede mną było naprawdę bolesne. To chyba zatoki. A słońce jak wkurzało, tak wciąż bezczelnie wkurza. Zobaczycie, że … Czytaj dalej

Niewiarygodne, ale prawdziwe: obejrzałam film.

Jak w tytule – ogłaszam uroczyście wszem i wobec, że obejrzałam film! Tak, tak, proszę się nie dziwić – to w moim przypadku nie lada wydarzenie. Nieczęsto świadomie i dobrowolnie zdarza mi się podjąć wyzwanie w postaci oglądania filmu, a jeśli to w końcu następuje, to wyłącznie późnym wieczorem, kiedy nie mam już nic do … Czytaj dalej

Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie

..to tak a propos minionych świąt. Przeraziły mnie poważnie przedwczorajsze Fakty, w których pokazano rozjuszoną kolejkę przed cmentarzem na warszawskim Bródnie (polecam, hicior!). Nikomu nie udało się nagrać i opublikować tych przepychanek i przekleństw, jakie się tam rzekomo pojawiły, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, co tam się działo. Dla większości Dzień Wszystkich Świętych już … Czytaj dalej

Acta fabula est?

Skoro świt wybiegam z domu. Czasem, gdy jeszcze nie zacznę biec, czuję, że jest mroźno i wietrznie, ale nie dzisiaj. W przeciwieństwie do wczoraj, nie jest wcale zimno. Jest też jaśniej niż w ostatnich dniach – spadł śnieg. Cicho, pusto, miasto jeszcze śpi. Słyszę tylko przejeżdżające po ulicy samochody; dźwięk wydaje się zwielokrotniony przez tę … Czytaj dalej